Polish Historical Exploration Club - PHEC THESAURUS


Go to content

Thesaurus in the News

 

Z Igorem Murawskim, prezesem Polskiego Klubu Eksploracji Historycznej PHEC THESAURUS rozmawia Robert Wit Wyrostkiewicz

 

Właśnie zakończył się zlot „Poszukiwania Bez Granic” zorganizowany przez Polski Klub Eksploracji Historycznej „Thesaurus”. Co tym razem odkryli Polacy w Anglii?

 

Mieliśmy bardzo udany zlot pod kątem znalezisk. Mówimy o bardzo dużej ilości monet i różnego rodzaju artefaktów. Wśród „perełek” można wymienić średniowieczne srebrne monety tzw „hamerki”, tak bardzo cenione przez poszukiwaczy i numizmatyków, śliczne srebro Elżbiety I, rzadką monetę celtycką i monety rzymskie w tym pięknego, złotego solida z V wieku naszej ery. Do tego średniowieczna pieczęć, złoty sygnet masoński czy romantyczny wisiorek w kształcie serca z tajemniczą kobiecą twarzą.. Może kiedyś uda się nam dowiedzieć kim była ta pani?

 

Czy najcenniejsze zabytki zostaną sklasyfikowane przez archeologów? Jak to wygląda?

 

Tak, przygotowujemy zdjęcia i szczegółowy opis dla lokalnych archeologów. Pełne informacje o znaleziskach zostaną im przesłane do zewidencjonowania, które zapewne zostaną potem umieszczone w ogólnodostępnej bazie danych. Dodatkowo znaleziska wykopane przez gości zlotu z Polski, pozostają w depozycie naszego klubu aż do czasu uzyskania licencji eksportowej. Po jej uzyskaniu, co nie powinno stanowić większego problemu, znaleziska zostaną odesłane znalazcom.

 

Na czym polega działalność Klubu, którego jesteś założycielem?

 

Nasz klub powstał po to by zjednoczyć polskich poszukiwaczy, mieszkających na stałe lub czasowo na Wyspach Brytyjskich. Po prostu chcieliśmy mieć własną reprezentację i aktywnie uczestniczyć w tutejszym środowisku poszukiwawczym. Celem jest ochrona i pomoc naszym członkom w prowadzeniu legalnych poszukiwań w Wielkiej Brytanii. Dodatkowo naszym założeniem było stanowienie przykładu dla kolegów i koleżanek w kraju, by na tej podstawie mieli wsparcie w ewentualnym procesie zmiany restrykcyjnego prawa w Polsce. Temu właśnie mają służyć nasze coroczne spotkania „Poszukiwania Bez Granic”, na które zapraszamy gości z Polski, by w ten sposób mogli sami doświadczyć poszukiwań w kraju z „normalnymi” przepisami. Ponieważ jesteśmy organizacją ogólnokrajową, działamy w każdej części UK. Oprócz indywidualnych poszukiwań prowadzimy też akcje wspólne, w których może wziąć udział każdy członek klubu. Nasze aktualne projekty to między innymi poszukiwania pozostałości XVI wiecznego wraku, który zatonął u wybrzeży Walii z ładunkiem srebra czy poszukiwania największego, zaginionego pola bitwy na wyspach. Klub PHEC THESAURUS jest w pełni zintegrowany z największą w Wielkiej Brytanii organizacją zrzeszającą detektorystów – „NCMD” – która między innymi zapewnia członkom ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej oraz ścisłe reguły postępowania w postaci kodu poszukiwacza, uzgodnionego we współpracy z archeologami, konserwatorami i rządem brytyjskim

 

.Polscy poszukiwacze często mówią o tym, że chcieliby w naszym kraju podobnego prawa jakie funkcjonuje w Wielkiej Brytanii. Czy jednak nasza mentalność, gotowość na zmiany, powiem wprost, kultura jest wystarczająca by wprowadzić taką liberalizację?

 

Myślę, że tu kluczowym słowem powinno być „podobnego”. Już w 2006 roku przedstawiłem środowiskom archeologów i konserwatorów propozycję zmiany prawa na wzór tego, jakie panuje w Wielkiej Brytanii, ale z jednoczesnym uwzględnieniem uwarunkowań polskich. Myślę, że należy uświadomić sobie przede wszystkim jak potężne straty dla polskiego dziedzictwa kulturowego wynikają z obecnych przepisów prawnych dotyczących poszukiwań. Czy lepiej jest by poszukiwaczy dalej traktować jak wrogów i w najlepszy sposób udawać, że ich nie ma a w najgorszy tępić jak pospolitych przestępców, czy też zaakceptować fakt, że w naszym kraju działa wielotysięczna rzesza pasjonatów historii, która bardzo chętnie podejmie aktywną współpracę w kwestii ratowania pamiątek naszej przeszłości? W moim projekcie proponowałem ustanowienie ogólnopolskiej bazy danych dotyczących znalezisk ruchomych, gdzie poszukiwacze mogliby zgłaszać swoje znaleziska. W ten sposób archeolodzy byliby w pełni świadomi nowych odkryć, a co za tym idzie nowych i nieznanych stanowisk archeologicznych. Przy dzisiejszej technologii taka baza danych mogłaby funkcjonować niemal automatycznie i przy minimalnych kosztach a przynajmniej nieporównywalnych z tymi, które wydajemy dziś na tropienie i ściganie domniemanych przestępców, którzy najczęściej znajdują jedynie niewiele znaczące przedmioty w warstwie ziemi ornej a więc w tej, która i tak jest mielona i przemieszana dziesiątki razy podczas każdej orki. Chyba najlepszym przykładem na to jak korzystne są przepisy polegające na aktywnej współpracy z poszukiwaczami są wspaniałe ekspozycje znalezisk w brytyjskich muzeach i kolejki zwiedzających chcących obejrzeć na własne oczy spektakularne pamiątki ich przeszłości.

 

W Anglii 50 proc. zapłaty za znalezisko należy się właścicielowi gruntów a 50 proc. znalazcy. Nie trudno się domyślić co oznaczałoby to w Polsce i jak mało znalezisk byłoby rejestrowanych nawet gdybyśmy mieli prawo na wzór angielski, a może jest Pan innego zdania?

 

Zasada 50% to duże uproszczenie i w rzeczywistości dużo znalezisk jest po prostu przekazywanych muzeom na zasadach nieodpłatności. Znam wielu polskich poszukiwaczy i jestem przekonany, że podobnie byłoby i w naszym kraju. Z drugiej strony, jeśli pojawia się naprawdę ważne i cenne znalezisko a znalazca liczy na godziwe wynagrodzenie to z pewnością można by liczyć na wsparcie prywatnych sponsorów czy firm i instytucji. Tu także moglibyśmy brać przykład z Wielkiej Brytanii, gdzie wiele fantastycznych odkryć jest finansowanych przez polski odpowiednik Totalizatora Sportowego. Należy skończyć z zasadą, że wszystko co jest w ziemi a pochodzi sprzed roku 1945 jest własnością państwa. W kraju w którym działa gospodarka wolnorynkowa a podstawą praworządności jest własność prywatna, przepisy które są zakorzenione w ideologii marksistowskiej są po prostu nie na miejscu. Zachęcając Polaków do większej aktywności obywatelskiej nie możemy ograniczać ich podstawowych praw i inicjatywy, spośród których prawo do zachowania i ratowania pamiątek własnej przeszłości powinno być ze wszech miar szanowane i respektowane.

 

Igor Murawski „Van Worden”. Urodzony w 1968 roku tłumacz, publicysta, administrator Forum Thesaurus, prezes Polskiego Klubu Eksploracji Historycznej PHEC THESAURUS.

 

 


Welcome | About the Club | O Klubie Thesaurus | Detecting Without Borders | Some of Our Finds | Thesaurus in the News | Links | Club Gadgets | Write to us | Site Map


Back to content | Back to main menu